Czemu od niego nie odejdziesz? Takie pytanie słyszą nieustannie partnerki przemocowych lub uzależnionych mężów. Podobne sugestie na każdym kroku z pewnością same rozważają, trwając w opresyjnych relacjach. Niestety, w praktyce pozostawienie za sobą złych przeżyć i schematów, które nas niszczą, jest bardzo trudne. Winne temu jest w dużej mierze współuzależnienie. To ono bowiem powoduje, że mimo cierpienia i wyniszczającej relacji, która stała się naszym udziałem, nie jesteśmy w stanie podjąć radykalnych kroków, aby przerwać to błędne koło. W jaki sposób możemy poznać, że doświadczamy współuzależnienia i w jaki sposób się z niego wyrwać?
Dlaczego tak trudno jest powiedzieć “nie” – czyli kilka słów o współuzależnieniu
Każdy z nas, kto choć przez chwilę miał do czynienia z toksyczną relacją, bez względu na to, czy doświadczał jej w domu, czy w pracy, wie doskonale, jak trudna jest to sytuacja. Jest to rodzaj pułapki, która bardzo często wydaje się osaczonemu więzieniem, bez szansy na jego opuszczenie.
Schemat ten powtarza się najczęściej w przypadku, gdy druga osoba (często partner życiowy) jest uzależniona od alkoholu lub narkotyków. Ale współcześnie psycholodzy obserwują podobne sytuacje również wobec osób stosujących przemoc domową. Z czego bierze się taki mechanizm i dlaczego tak trudno się z niego wyrwać?
Współuzależnienie wśród fachowców określa się również jako uzależnienie od osoby lub od związku. W praktyce oznacza to więc, że taka osoba nie może, lub w pewnym sensie nie chce, rezygnować z takiej relacji. Może także chcieć na własną rękę “uratować” uzależnioną osobę, w związku z czym niezmiennie przy niej trwa.
Poczucie odpowiedzialności
W przypadku współuzależnienia od relacji z osobami związanymi z alkoholem lub innymi używkami bardzo często mamy do czynienia ze swego rodzaju poczuciem odpowiedzialności za partnera lub partnerkę. Za wszelką cenę chcemy uwolnić ich od nałogu, wierząc, że możemy zrobić to samodzielnie. Specjaliści obserwują tu rodzaj brania na siebie ciężaru uzależnienia partnera, który może wynikać z ogromnej troski i głębokiego uczucia. Często wiąże się także z poczuciem winy, że zaistniała sytuacja stała się za naszym udziałem. Rzeczywiste źródło współuzależnienia jest w rzeczywistości bardzo złożone. Może wynikać między innymi z charakteru, temperamentu danej osoby, a nawet z jej wcześniejszych przeżyć i doświadczeń.
W takich wypadkach możemy również mówić o pewnym zaburzeniu w mechanizmie ucieczki. Osoba taka, zamiast ratować siebie z toksycznej relacji, trwa w niej, próbując za wszelką cenę wyciągnąć z nałogu ukochaną osobę. Należy jednak mieć świadomość, że w takich relacjach taki cel jest niemal niemożliwy do osiągnięcia. Zamiast tego osoba współuzależniona coraz bardziej pogrąża się w chaosie, zapominając o sobie i o swoich potrzebach. Aby jednak móc podjąć próbę leczenia, musimy w pierwszej kolejności dostrzec obecność problemu.
Współuzależnienie – jak je rozpoznać?
Jeśli żyjemy pod jednym dachem z osobą uzależnioną od alkoholu, narkotyków czy hazardu, z dużą dozą prawdopodobieństwa od razu możemy stwierdzić, że jesteśmy współuzależnieni. Między innymi właśnie dlatego w przypadku podjęcia terapii mającej na celu zerwanie z nałogiem, obejmuje się nią także najbliższych członków rodziny. W przypadku tak bliskiej relacji bowiem trudno rozgraniczyć emocje i zależności związane z rozciągniętą w czasie toksycznością. Należy objąć leczeniem wszystkie osoby uwikłane w taką relację. Jak można jednak poznać, że one również mają problem?
Najczęstszym mechanizmem w przypadku osób współuzależnionych jest głębokie poczucie współodpowiedzialności za tę zmagającą się z nałogiem. Zwykle więc mamy do czynienia ze stawianiem jej potrzeb ponad swoje. Zaniedbujemy tym samym własne emocje i codzienne sprawy. Bardzo często nadmiernie kontrolujemy, aby uniknąć eskalacji konfliktów i sytuacji, które mogłyby wywołać uzależnienie. Jednocześnie osoba współuzależniona na ogół uważa się za współwinną, z jednej strony obarczając się odpowiedzialnością za pojawienie się nałogu, z drugiej za brak poprawy sytuacji.
Trwanie w tak toksycznej relacji na dłuższą metę sieje ogromne spustoszenie w naszym wnętrzu. Dotyka zarówno sfery psychicznej, jak i fizycznej, i emocjonalnej. Współuzależnienie może się objawiać również bardzo niską samooceną oraz trudnościami w wyrażaniu własnych uczuć i potrzeb. Efektem tego może być ponadto stopniowe wycofanie z codziennego, aktywnego funkcjonowania, na przykład poprzez unikanie interakcji, postrzeganych jako potencjalnie konfliktowe. Jeśli taki stan się przedłuża, osoba współuzależniona również może pogrążyć się w swego rodzaju nałogu (nawet jeśli nie pije i nie pali). Pracując z takimi pacjentami w toku psychoterapii, należy w pierwszej kolejności uświadomić sobie faktyczne źródła takiego postępowania.
Dlaczego trwamy we współuzależnieniu?
W gruncie rzeczy każda osoba współuzależniona wie doskonale, że trwa w toksycznej relacji, która jej nie służy. Stan ten jednak jest na tyle silny, że bardzo często nie jest ona w stanie wyjść z takiej matni.
Zrozumienie przyczyn współuzależnienia stanowi zwykle pierwszy krok do poprawy swojej sytuacji. Bardzo często bowiem jego faktyczne źródło znajduje się jeszcze w naszym dzieciństwie albo w dysfunkcjach, które występowały jeszcze, zanim pojawił się nałóg. Jeśli doświadczyliśmy już nałogu we wcześniejszych latach (na przykład jednego z rodziców), prawdopodobnie przejmiemy schemat postępowania zaobserwowany w domu rodzinnym. Z kolei w przypadku zaburzeń w podziale ról może zdarzyć się, że to dzieci będą przejmować odpowiedzialność za zachowania rodziców. Często obserwowanym zjawiskiem jest również lęk przed odrzuceniem. Pozostajemy w toksycznej relacji, bojąc się samotności i porzucenia. Współuzależnienie odbiera bowiem nie tylko poczucie sprawczości, ale jednocześnie zaburza percepcję i trzeźwą ocenę sytuacji. Powoduje także, że wydaje nam się, że powielanie tych schematów pomoże nie tylko nam, ale również osobie uzależnionej od alkoholu czy narkotyków. Zrozumienie, że trwamy w błędnym kole, to pierwszy krok do przywrócenia stanu harmonii.
Współuzależnienie – jak się wyrwać?
Pierwszym etapem jest zdecydowanie ustalenie istnienia problemu oraz jego źródeł. Zrozumienie mechanizmów, jakie niestety w takim przypadku powielamy, umożliwi w dalszej kolejności opracowanie metod naprawczych.
Psychoterapeuci pomagają pacjentom oswoić się z problemem, a następnie wspólnie pracują nad stawianiem zdrowych granic. Terapia umożliwia ponadto zwiększenie swojej samooceny. Ta z kolei pozwoli walczyć o własne potrzeby i bycie w zgodzie z samym sobą. Warto przy tym wiedzieć, że w ten sposób możemy pomóc sobie w innych sferach życia. Dzięki temu możemy bowiem pracować nad jakością relacji, jakie budujemy, a także nad radzeniem sobie ze stresem i z trudnymi momentami w życiu. To również ważny krok do stawiania zdrowych granic i budowania poczucia bezpieczeństwa. Drogę dojścia do stanu równowagi opracowuje się zawsze w sposób indywidualny, w poszanowaniu dla potrzeb i oczekiwań pacjenta. Dzięki temu zyskuje on skuteczne narzędzia do radzenia sobie z różnymi życiowymi problemami.
W naszej szkole psychoterapii Vis Salutis uczymy przyszłych psychologów, jak pomagać pacjentom w różnych kryzysach psychicznych. W ramach edukacji oferujemy również kursy wsparcia w leczeniu współuzależnienia. Nasza kadra odpowiada na współczesne problemy i potrzeby społeczeństwa. Dlatego już dziś zapraszamy do odwiedzenia naszej strony i zapoznania się z aktualną listą kursów i szkoleń.









0 Komentarze do “Współuzależnienie – jak rozpoznać i uwolnić się z destrukcyjnej relacji”